środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 1

Sara
Właśnie stoję i czekam na moje brata. Tak, jestem w Niemczech. Musiałam uciec od paru spraw, to znaczy nie paru tylko wielu. Chcę zacząć od nowa swoje podłe życie. Moje przemyślenia nad życie przerwał mi znajomy głos...
-Już jestem...!
Spojrzałam za siebie i zobaczyłam mojego brata opierającego się o kolana i zdyszanego. Wziął mój bagaż włożył do bagażnika swojego samochodu, a ja siadła na miejscu dla pasażera. Połowę drogi towarzyszyła nam nie zręczna cisza. Kuba od czasu do czasu się mi przyglądał, aż zaczął...
-Jak tam podróż?
-W miarę dobrze.
-Coś jest?
-Nie- odpowiedziałam wpatrując się w jeden punkt bez emocji.
-Na pewno?
-Ni mi nie jest zrozum to!- krzyknęłam.
Nie chciałam opowiadać Kubie o tym wszystkim! Nie dzisiaj!
-Prze...przepraszam-wydusiłam z siebie.
-Ni się nie stało.
Po pięciu minutach dojechaliśmy do domu brata i zaniósł mój bagaż do"mojego"pokoju. Siadłam na łóżku i przeszukiwałam pokój zwrokiem, aż usłyszałam, że ktoś wchodzi do pokoju. Była to Oliwka z Alicją.
-Cześć Sara- powiedziała żona mojego brata po czym mnie przytuliła.
-Cześć cociu!- powiedziała słodkim głosikiem Oliwka.
Ukucnęłam przed Oliwką i ucałowałam ją w główkę, ale na mojej twarzy nie pojawił się uśmiech tylko prosta mina -_-. Zeszłam z dziewczynami na dół i pomogłam Alicji. Ona robiła obiad, a ja próbowałam zabawić czym Oliwkę. Oliwcia siedziała na moich kolanach i oglądałam bajki. Po paru minutach usnęła. Wzięłam ją do pokoiku i położyłam do łóżeczka. Zeszłam na dół do kuchni i siadłam przy stole. W tym czasie Alicja postawiła przede mną obiad. Zaczęłam konsumować wraz z Alicją.
-A gdzie Kuba?- zapytałam po jakimś czasie.
-Na treningu, za 1 godz. powinien przyjść. Pewnie z chłopakami.
No jasne! Brat nie mógłby wytrzymać w gronie pań i zaprosi swoich przyjaciół z klubu. Znałam tam tylko Lewego i Piszcza. Czy powiedziałam znałam!? Uwielbiałam! Zawsze było przy nich śmiesznie! Po obiedzie poszłam na górę się przebrać, bo ten strój nie był wygodny. Poszperałam trochę i znalazłam to. Czemu takie grube? Bo na dworze zima! Po chwili usłyszałam męskie głosy i po chwili jego...
-Sara zejdź moja mordko!-tak, był to Kuba.
Zeszłam nie chętnie, lecz zeszłam. Zobaczyłam z 10-osobową grupkę ludzi, nie sorry piłkarzy. Kuba zaczął mi ich przedstawiać z wielkim bananem na twarzy. Ja tylko stałam i podawał ręcę tym, którzy wystawiali. Jednak takich nie było! Siadłam koło Kuby, a Lewego.
-Kuba powiedz szczerze ile wypiłeś?- spytałam jak najciszej, lecz mi to nie wyszło.
-0 promila w genach!-odparł
-W genach nie...
Nie dokończyłam moich zdań, bo każdy zaczął się śmiać! Ja podniosłam tylko jedno stronę moich ust do góry.
-Niezłe, niezłe!- powiedział Lewy klepiąc mnie po plecach.
Nie chciałam patrzeć jak chłopaki grają w fifie, więc wzięłam kurtkę i wyszłam na spacer. Szłam ulicami Dortmundu, aż moja komórka zaczęła "grać" melodie co oznaczało, że dostałam wiadomość. Otworzyłam zawartość wiadomości i ukazał mi się numer, który znałam i zapamiętałam...Matt. Zjechałam na dół wiadomości i wyczytałam co mi napisał
"Myślisz, że jak wyjedziesz to ja o tobie, albo ty o mnie zapomniesz!? Ha, nie martw się zaraz przyjadę do ciebie do Niemiec!
On wie gdzie jestem! Już po mnie! W pośpiechu poszłam w stronę mieszkania. W salonie był tylko jeden chłopak i mój brat. Nie chciałam nic po sobie poznać, więc siadłam obok nich.
-No co tam siostrunio?!
-Emn...nic!
W tym czasie zadzwonił telefon brata. Przeprosił i wyszedł na taras. Zostałam sama z tym blondynem. Bez przerwy się do mnie uśmiechał, ja jednak nie. Chwile ciszy przerwał jego cudny głos...
-To jest siostrą Kuby...?!
-Tak.
-Nie wiedziałam, że ma taką ładną siostrę.
Rozmawialiśmy, aż do przyjścia brata, który rozmawiał chyba całą godzine. W tamtym czasie wymieniliśmy się numerami telefonu. Po 21.00 Marco, bo tak miał na imię ten rudzielec wyszedł. Ja się umyłam i przebrałam w moją sweet piżamę. Nawet nie pamiętam kiedy byłam w objęciach Morfeusza...


2 komentarze: